wtorek, 17 lutego 2015

Jak powrócić do biegania ?



Z powodu lekkiej kontuzji musiałam przerwać moje treningi biegowe. Gdy już wiedziałam, że wszystko z moją nogą jest w porządku próbowałam powrócić do biegania. Forma była oczywiście gorsza i ciężko mi było się z tym pogodzić. Własnie o to chodzi, aby nasze ciało stopniowo przyzwyczajać do aktywności fizycznej nie zrażając się tym, że zaistniał spadek formy , Polecam lekkie bieganie na bieżni lub przebieżki po płaskich, najlepiej prostych trasach, bez wzniesień. Najlepsze są leśne czy parkowe ścieżki, które naturalnie wzmocnią amortyzację. Możesz również uczęszczać na basen, który jest wykorzystywany przez biegaczy w procesie powrotu do biegania jako środek mający na celu poprawę wytrzymałości tlenowej. Stopniowo mozna utrudniać sobie trasę i dodawać podbiegi.


Z czasem naszego powrotu do formy warto biegać z towarzyszem czy większą liczbą znajomych, co doda motywacji i raczej wzmocni, poprawi nasze wyniki ze względu na podświadomą rywalizację  Czas się wziąć do działania. Dobrze jest wyznaczyć sobie jakieś zawody biegowe, które będą nas motywowały do szybszego powrotu do formy :)))) ! Ja już zdecydowałam się na Krakowski Bieg Nocny  i myślę o biegu 25 km w kwietniu w Ojcowskim Parku Narodowym. Do zobaczenia na trasie!



sobota, 7 lutego 2015

Olinka mówi: Nowe wyzwanie? Kayla Itsines!

Witajcie! Natychmiast spieszę z usprawiedliwieniem swojej tymczasowej nieobecności na blogu. Sesja w Szkole Teatralnej wymagała ode mnie całkowitej rezerwacji czasu na próby, a resztki pozostałych chwil spożytkowałam w całości na treningi. Parę dni temu powróciłam do domu, szczęśliwa, usatysfakcjonowana, gotowa na reset umysłu przed kolejnym semstrem i oczywiście zmotywowana do ćwiczeń! Nie mam tu wprawdzie dotępu do siłowni, a co za tym idzie trening siłowy nie jest na tyle zaawansowany, jakbym sobie życzyła... ale wynagradzam sobie to wszystko bieganiem w cudownych okolicznościach suwalskiej przyrody, za którą tęsknie, mieszkając w Krakowie. 
Od przyszłego poniedziałku ruszam na nowo z wyzwaniem, jakie zaproponowała Kayla Itsines, znana sportowemu światu ze spektakularnych przemian swoich podopiecznych. To moje drugie podejście do prawie trzymiesięcznego wyzwania. Pierwsze przerwałam po dwóch tygdniach, zorientowawszy się, że źle rozłożyłam ćwiczenia w czasie. Mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem, a ja nie zniechęce się po paru tygodniach i dotrwam z Kaylą do maja. Wszystkich zainteresowanych treningami Kaylii odsyłam do jej instagrama i profilu na facebooku. 
Metamorfozy robią naprawdę niesamowite wrażenie, a same ćwiczenia wydają się ciekawe (choć trudne - sprawdziłam!). Pozdrawiam!